25.02.2019
Jesteśmy w Sydney! Ostatnio dużo więcej spędzamy czasu poza samochodem co jest świetne!!
Dzisiaj wstaliśmy w miarę wcześnie i nie odczuwają głodu od razu ruszyliśmy do pierwszego punktu na liście “to see”- Fingal Spit. Jest to piękne miejsce gdzie plaża z lądu australijskiego łączy się małym kawałkiem z Fingal Island, dzieląc wodę na pół.

Siedzieliśmy tam koło godziny i ruszyliśmy dalej do Anna bay na wydmy!! Musicie uzbroić się w cierpliwość, żeby zobaczyć to miejsce, gdyż muszę zmontować filmik.
Te dwa oryginalne miejsce były małą przerwa w drodze do Sydney.
Wczoraj (24.02.2019) za to odwiedziliśmy South west rock, gdzie w parku Arakoon można obserwować kangury na wolności!! Na początku pochodzilismy do nich bardzo powoli i staraliśmy się ich nie zdenerwować. Są to dzikie zwierzaki więc wszędzie wiszą ostrzeżenia, że mogą wyrządzić ludziom krzywdę. Na szczęście trafiliśmy na gromadke młodych i już po nastu minutach byliśmy od nich w odległości metra😃
W tym samym parku odwiedziliśmy latarnię morską, z której widok był jak zwykle olśniewający. Sami oceńcie

Foteczki zrobione, chwila na zadumę w kolejnym pięknym miejscu, jedziemy dalej.
Naszym kolejnym przystankiem, który na szybko umieściłem na mapie jajko cel był port Macquire. Na Google maps mieli ładne plażę, więc stwierdziłem, że można odwiedzić. Na miejscu okazało się, że mają szpital dla Koali, który jest otwarty dla odwiedzających. Na dodatek o 15 każdego dnia, pracownicy ośrodka opowiadają o swoich podopiecznych. Jako że wjechaliśmy do miasta chwilkę po 15, a w szpitalu byliśmy chyba kwadrans po, miłym zaskoczeniem było że oprowadzanie dopiero się zaczęło. Dołączyliśmy do grupy i zaciekawieni słuchaliśmy historii o tych słodkich stworzeniach. Pobyt w Lone Pine Koala Sanctuary zostawił w nas pewien niedosyt, gdzie ten dzień go w pełni uzupełnił. Takiego właśnie spotkania ze zwierzętami oczekiwaliśmy i miłym plusem był fakt, że za darmo.

Teraz siedzimy w camperze i ładujemy baterię na jutro.
Pozdrowienia!
