Melbourne!

28.02.2019

Dnia wczorajszego pożegnaliśmy Sydney. Czasu zostało nam mało więc po drodze już nie robiliśmy żadnych przystanków, nie licząc noclegu. 860 km trasy z prędkością 110 km/h maksymalnie wykańcza. Nie wiem czy już wspomniałem ale drogi tutaj są mega nudne- proste, jadąc przez środek kraju krajobraz jest cały czas taki sam i ta śmieszna prędkość. Zazwyczaj ograniczenia szybkości nie stanowią dla mnie problemu, jednak w tym przypadku jest inaczej. Nasz camper wyposażony jest w GPS, dzięki któremu wypożyczalnia widzi z jaką prędkością się przemieszczamy, i przewidują grzywnę za przekraczanie 110. Na dodatek gdy już niechcący zdąży ci się jechać szybciej nawet o jeden kilometr, GPS zaczyna decydująco pikać. Nie moi drodzy, wyłączenie go nic nie daje😡

Nim wyjechaliśmy z Sydney spędziliśmy tam całkiem przyjemny dzień i wieczór. Mieliśmy przyjemność spotkać się z moją koleżanką Magdą i jej chłopakiem Edem, którzy mieszkają tam już kilka lata. Mile spędziliśmy wieczór na plaży przy piwkach, przyjemnym dźwięku szumu fal oraz nieprzyjemnym nietoperzy wielkości kotów że skrzydłami. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy tak dużych nietoperzy latających sobie niczym jaskółki. Na szczęście są to zwierzęta niegroźne.

W ciągu dnia odwiedziliśmy klify w Diamond Bay, latarnie w Harbour National Park oraz przepiękny market w Aleksandrii.

Oczywiście musieliśmy też zobaczyć operę, no bo jak inaczej i ku naszemu zdumieniu okazuje się że jest beżowa. Zawsze myśleliśmy, że jest biała, a Wy?

Po drodze do opery zajrzelismy do muzeum sztuki nowoczesnej, ale nas nie zachwyciło. Może dlatego, że się na sztuce nie znamy? Kto wie.

Wieczór zwieńczyliśmy zachodem słońca z widokiem na operę i Harbour Bridge.

Teraz jesteśmy już w Melbourne, gdzie zostajemy do niedzieli. Odwiedzamy znajomą Kasi- Amy, która ugościła nas ze swoimi rodzicami. Przywitali nas pyszną kolacją i zimnym piwkiem😍, oraz zaproponowali nocleg. Jako, że dobrze nam się śpi w camperze to za spanie podziękowaliśmy. Na koniec dnia, Amy wraz ze swoim chłopakiem Mikiem zabrali nas na punkt widokowy, który uświadomił mi jak malutka jest nasza Częstochowa😄

Na razie zdjęcia z nocy, ale jutro wybieramy się tam na zachód słońca, to pokaże zdjęcia za dnia.

Leave a comment